Meksyk nie opuszcza mnie nawet w Zakopanem. Za zdjęcie meksykańskiego zespołu folklorystycznego zrobione w czasie Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich zostałam wyróżniona w konkursie "Żywioł Folkloru". Wyniki konkursu wyglądają trochę tak, jakby Meksykanie byli jedyną grupą, która brała udział w festiwalu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mexico. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mexico. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 15 grudnia 2015
sobota, 4 lipca 2015
Isla Holbox, czyli raj. Jukatan, Meksyk
Wcale nie na Isla Mujeres, skomercjalizowanej do granic możliwości, nie w Tulum, oczywiście nie w Cancún. Gorącego raju na Jukatanie należy szukać na Isla Holbox [wym. Olbosz]. To niewielka wyspa nad Zatoką Meksykańską, oddalona o kilka godzin jazdy i rejs statkiem od Cancún. Wody nie są tu aż tak turkusowe jak na Cozumel, czy w Playa del Carmen, nie ma raf koralowych ani hucznych imprez, za to bez problemu można znaleźć spokój i swój kawałek czystego piasku. Warto też pogadać z rybakami i najeść się owoców morza.
czwartek, 25 czerwca 2015
Pocztówki z Chichén Itzá, Uxmal, Tulum, Kabáh. Jukatan, Meksyk
Z czym kojarzy się Meksyk? Ze starożytną cywilizacją Majów. A z czym kojarzą się Majowie? Oczywiście z ruinami wspaniałych miast, jakie zbudowali, a później w niewyjaśnionych okolicznościach opuścili. Oto kilka zdjęć z najpopularniejszych ruin na Jukatanie - Chichén Itzá, Uxmal, Tulum, Kabáh. Kiedy przyjechaliśmy do Chichén Itzá, tłum odwiedzających był tak ogromny, że zastanawialiśmy się, czy w ogóle chcemy tam wchodzić. Potrzebowaliśmy jednak zdjęć do artykułu, więc nie mieliśmy wyboru. Szczęśliwie trafiła nam się wspaniała pogoda. Tylko liczba stoisk z pamiątkami była porażająca. Zupełnie inaczej było w Uxmal i Kabáh - kompleks Uxmal jest ogromny i prawie wcale nie odczuwa się tam obecności innych ludzi, zaś w Kabáh mieliśmy ruiny dla siebie. Spotkaliśmy tam tylko amerykańskiego fotografa. Co ciekawe, do ruin można wnosić sprzęt fotograficzny, pod warunkiem, że nie da się kręcić nim filmów... Przynajmniej teoretycznie. Surowo zabronione jest też używanie statywu, w godzinach otwarcia ruin kompletnie zbędnego. W niedzielę Meksykanie mają darmowy wstęp do wszystkich wykopalisk, warto więc omijać ten dzień.
Lokalizacja:
Jukatan, Meksyk
piątek, 20 lutego 2015
Powroty do Amatenango del Valle
W 2010 r. byliśmy w Meksyku po raz drugi. Najwięcej czasu spędziliśmy w stanie Chiapas, sporo jeżdżąc po okolicznych wioskach. Któregoś dnia przeczytaliśmy o Amatenango, oddalonej o niecałą godzinę jazdy z San Cristóbal, miejscowości garncarzy, a właściwie garncarek. Bus colectivo wyrzucił nas przy drodze. Całe pobocze zastawione było kolorowymi dzbanami, talerzami, figurkami zwierząt. Pięknie ubrane kobiety patrzyły na nas złowrogo, żadna się nie uśmiechnęła - nie mają samochodu, to kupią co najwyżej jakiś drobiazg, po co w ogóle tu przyjechali. Minęliśmy stragany i weszliśmy na główny plac. Pusto. Może wejdziemy do kościoła, zawsze to jakaś atrakcja. W kościele podeszła do nas mała, zasmarkana dziewczynka - chcecie zobaczyć, jak moja mama lepi garnki? No chcemy, co robić. Dobrze, ale najpierw kupcie mi ołówek - Juana była stanowcza, ale nie zażądała zbyt wysokiej ceny za swoje usługi przewodnickie. Zatem ołówek i idziemy. Biedne podwórko pełne dzieci, chuda kobieta nie zdawała się specjalnie zdziwiona naszą wizytą - widocznie dociera tu więcej turystów, pomyślałam. Tak rozpoczęła się najwspanialsza rzecz, jaka spotkała nas w Meksyku - znajomość z rodziną Caroliny. Potem była druga wizyta, trzecia i czwarta. Rok później kolejne i następne. Dzieciaki rosną, drewniana chałupina zmieniła się w ceglany klocek. Najstarsza z córek Caroliny, Elena, wyszła za mąż. Rosa z nieśmiałej dziewczynki zmieniła się w młodą kobietę. Juana ciągle jest cwaniarą, która nie przepuści żadnej okazji, żeby ugrać coś dla siebie, ale nie przytula się tak, jak dawniej. Beto, jedyny chłopiec, ma już dwanaście lat. Kiedy jest z kolegami, to zgrywa ważniaka, ale ciągle z wypiekami na twarzy rzuca się do każdej zabawy z młodszymi siostrami. Agriana w czasie naszych pierwszych wizyt ciągle płakała, ostatnio powiedziała mi, że strasznie tęskniła, kiedy nas nie było. Mariela jest najbardziej pogodnym dzieckiem, jakie widziałam w życiu i we wszystkim papuguje Agrianę. W 2013 r. urodziła się Selena, co przy nazwisku Gomez, jest przyczynkiem do przemyśleń na temat popkultury, która trafia pod strzechy (podpowiedź: amerykańska gwiazdka)
Zdjęcia 2010-2014.
Zdjęcia 2010-2014.
![]() |
![]() ![]() ![]() |
wtorek, 27 stycznia 2015
Nasze majańskie rękodzielniczki we "Voyage"
Pierwsze efekty ostatniego wyjazdu do Meksyku.
Na otwarcie tkanina z Zinacantán, dalej dużo zdjęć majańskich kobiet przy pracy. Polecam!
wtorek, 30 grudnia 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































